piątek, 11 listopada 2016

Znaczenie imion słowiańskich.

Imiona w dawnej słowiańszczyźnie, przed nadejściem nowej wiary miały charakter wróżebny i związane były z obrzędami cyklicznie obchodzonymi w społecznościach lokalnych. Imiona słowiańskie miały charakter abstrakcyjny. Funkcjonowały jako symbole, bez odniesień do wiary i bogów; wojny i broni. Miały różnorodna konstrukcję. Były imiona dwuczłonowe.
Na przykład:
Bolesław − składa się ze słowa bole, bolej w oryginale i sław. Pierwsze oznacza więcej lub bardziej co w połączeniu daje tłumaczenie najsławniejszy.
Sambor − zawierał cząstkę bor opisującą walkę. W tłumaczeniu oznaczało samotnego wojownika.
Wojciech − składał się z frazy woj − żołnierz i ciech, czyli pociecha. W złożeniu oznaczało radość z bycia wojem; sam żołnierz mógł być pocieszeniem lub radość samego wojownika.
Jarosław − to jary, czyli mocny i slaw oznaczające sławę i znaczenie. Tak więc oznaczało kogoś znanego ze swojej mocy.
Przyjęło się uważać, że imiona dwuczłonowe zarezerwowane były dla stanu wyższego, czyli plemiennej arystokracji.
Wiele z imion męskich miało swoje odpowiedniki w imionniku kobiecym. Zwykle tworzono je, dodając do męskiej wersji literę -a. Istnieje kilka rdzeni charakterystycznych tylko dla imion żeńskich.
Na przykład:
Dobrożyźń − zawierające cząstkę żyźń. I oznaczające dobry zbiór, plon.
Przybycześć − cześć, jako dobra marka i oznaczało przybywającą i otoczoną estymą.
Istniała też grupa imion imiesłowowych, zawierających życzenie lub prośbę. Prośba i imię było wróżbą.
I tak:
Żdan − znaczyło − niech będzie oczekiwany.

Kochan − niech będzie kochany.

sobota, 15 października 2016

Bomba pełna witamin


Każdy chce być młody, zdrowy i żyć dostatnio. Kolejność bywa różna. Zależy od hierarchii ludzkich potrzeb. Każdy z nas ma różne priorytety. Do życia potrzebujemy nie tylko chleba i wody. One zaspokajają podstawowe potrzeby. Nasze organizmy potrzebują o wiele więcej cegiełek do budowy mocnego gmachu, jakim jest zdrowie. Większość elementów zawiera sok brzozowy. Pozyskiwany z naturalnego źródła, które, można powiedzieć, że nie ma dna; może stanowić cenne źródło uzupełniających składników. Każdej wiosny możemy zebrać tyle soku brzozowego ile uda się nam zmagazynować. Żeby utoczyć z drzewa sok brzozowy, należy wykonać nacięcie. Nacięcie powinno być na tyle głębokie, by dostać się do pokładów łyka. Łyko w organizmie drzewa stanowi system transportujący soki życiowe z korzeni w koronę drzewa.


Sok brzozowy jest transportowany z całą gamą mikroelementów i makroelementów. Na jego drodze, w zasięgu ludzkiego wzrostu dokonujemy penetracji powierzchniowych warstw i umieszczamy tam kranik. Jest to odcinek rurki skierowany do naczynia, stojącego u podnóża drzewa lub zawieszonego bezpośrednio pod wylotem kranu. Jeśli wybierzemy drzewo, które naturalnie rośnie pochyło, całą robotę wykona za nas grawitacja. Wystarczy wykonać rowek i zainstalować pod nim dość duże naczynie, by nie trzeba było zbyt często go opróżniać. Sok brzozowy pocieknie stałą strużką i będziemy mogli czerpać z jego zasobów do woli. Brzoza jest stacjonarną mini fabryką suplementów diety. Sok brzozowy wskazany jest w wyniku wystąpienia na przykład anemii. Awitaminoza może wyniszczyć organizm, a nawet doprowadzić do śmierci przy chronicznym występowaniu i powikłaniach związanych ze stanem chorobowym, który może się wywiązać w osłabionym organizmie. Innym wskazaniem do stosowania jest choroba wrzodowa. Wiosna jest porą, kiedy wrzodowcy odczuwają wzmożone objawy uszkodzenia błony śluzowej przewodu pokarmowego. Sok brzozowy złagodzi z pewnością objawy. Osłoni przewód pokarmowy, a nawet zahamuje krwawienia z otwartych ubytków w ścianach żołądka i jelit.

Tylko ty i ja


Zbliża się najkrótsza noc w roku. Wszyscy czekają na ten dzień z utęsknieniem. Cała młodzież gotowa jest na harce i zabawę podczas nocy, która mija jak machnięcie ręką. Noc Kupały roziskrzona gwiazdami i rozjaśniona światłem ognisk. Ktoś dotyka mojego ramienia. Oglądam się za siebie. W Noc Kupały wszystko się może zdarzyć. Zapada noc nad jeziorem. Mam wziąć udział w korowodzie. Jednak znikająca postać w krzakach leszczyny intryguje mnie niezmiernie. Noc Kupały jest pełna tajemnic. Noc Kupały jest zagadką. Może spróbuję jedną rozwiązać. Dziewczyna, trudno się nie domyśleć, odwraca się, odgarnia długie ciemne włosy za ucho i z przechyloną głowa wyczekuje chwilę, chyba z niecierpliwością. Na polanie za mną tłum zawiódł pierwsza pieśń. Mnie tam nie ma. I zdaje się, że Noc Kupały spędzę na ściganiu łani w ostępach. Z powiewem wiatru czuję jej zapach. Coś jak szałwia z miętą. Kreci mi się lekko w głowie. Ruszam niepewnie. Dziewczyna wygląda jak pani lato. Lniana krótka sukienka zakrywa niewiele. Wyobrażam sobie, że jest opalona. Jej ciało kontrastuje z bielą lnu. Noc Kupały prowadzi mnie w ostępy. Wiem, co znajduje się opodal za wzgórkiem. Stara babka w zimowe wieczory opowiadała starą historię o dziewczynie i dziku. Nie to, nie to. Niemożliwe. Wszystko przez Noc Kupały. Jawa miesza się ze starymi opowieściami. W kilku skokach dopadam leszczynowych zarośli. Dziewczyna stoi z wyciągniętą ręką. Staję jak wryty, poznając, kto stoi przede mną. Jak to przecież minęło tyle czasu. Nic się nie zmieniła. Już nic nie rozumiem. Uścisk dłoni, trochę zbyt silny jak na tak kruchą istotkę. Noc Kupały trwa. Na polanie płoną ogniska i ludzie odprawiwszy celebrę dla bogów, rozpoczynają pląsy. Chwyciwszy się za ręce, kręcą się wokół ognistego słupa strzelającego w niebo snopami wirujących iskier. Dla nich Noc kupały to tańce, śpiewy i rozmowy, aż niebo zblednie, a ognisko przygaśnie. Zasną wkoło żaru pokrytego popiołem. Ja jestem już daleko, na uroczysku. Nagle wszystko ciemnieje i już nic nie pamiętam. Czuję tylko brak ciążenia. Ktoś trzyma mnie za rękę. Nagle wszystko znika, stoję na małej polance. Polana jest tak mała, że ledwo mieszczę się na niej z ogromnym wilkiem naprzeciw. To koniec. Wilk pręży się do skoku...
Poznaj inne opowieści i święta na stronie https://swietaslowianskie.wordpress.com/

czwartek, 22 września 2016

Przeciwności się przyciągają


Każdy związek może być jak sok marchwiowy. Jeśli nie będzie w nim chemii, straci zdatność do użycia po jednym dniu. O chemie w związkach łączących przeciwności nie trzeba się martwić. Wspomagana fizyką przetrwa wszystko. Przyciągające się przeciwności na każdej platformie są mocne, bo życiowe. Dajmy na to, sprawy wiary i walka dobra ze złem. Nie sposób wyeliminować jednej ze stron, żeby nie unicestwić drugiej. Choć czasem powstają sztuczne twory narzucone przez nieświadomość bądź nietakt. Tak się stało ze słowiańskim bóstwem o imieniu Białobóg. Czy był taki idol, trudno dziś dociec? Rzecz wzięła się od mnicha niemieckiego chrystianizującego Połabie i Pomorze. Białobóg i Czrnobóg zagościli w jego kronikach niejako przez pomyłkę. Tak się obecnie sądzi. Zakonnik, jako człek wykształcony i ciekawy świata uczestniczył w różnych uroczystościach odbywających się po wioskach i osadach. Czrnobóg okazał się brakującym elementem w układance. Wspomniany na ofiarnej biesiadzie Białobóg musiał dostać antagonistę, którego sprokurował mu zakonnik. Niemiec z pochodzenia. To może być dowód w jego obronie. Białobóg i Czrnobóg powstali prawdopodobnie w wyniku pomyłki. Zwykłego ludzkiego niedogadania się dwóch cudzoziemców. Białobóg i Czrnobóg są przykładem, że do tłumaczeń trzeba się przygotować niezwykle starannie. Panteon słowiański, jak każda mitologia pełen był bóstw i ich antagonistów, nie było w tym nic nadzwyczajnego, ale historia powstania tej pary ma dodatkowy smaczek. Warto ją przytaczać częściej, by zdać sobie sprawę z wielu rzeczy. Z istnienia dobra i zła. I z nierozerwalności tych idei. Brzmi banalnie? Jednak my chcemy doświadczać tylko dobra. Skąd byśmy wiedzieli, że dobro to dobro, gdyby nie Czrnobóg. Białobóg i Czrnobóg i ich historia uczy nie ufać ludzkim zmysłom. Jakże często okazują się niedoskonałe. Napisane na podstawie http://bogowieslowianscy.pl/

niedziela, 28 sierpnia 2016

„Pogodny” czarodziej - płanetnik

Władza nad pogodą, obok pragnienia nieśmiertelności, była od zawsze pragnieniem ludzi. Szczególnie społeczności rolniczych, których dobrobyt zależał od jej kaprysów. Stad wniosek, że wszelkie media związane z mitologią i dotyczące agrokultury tworzyły się w trakcie ewolucji neolitycznej, kiedy pierwsze, dotąd koczownicze plemiona odkryły uroki osiadłego trybu życia.
Płanetnik jest jednym z demonów z nurtu agrarnego. Jego zdolności związane były z pogodą. Potrafił Płanetnik obłaskawić chmury i przeganiać je po niebie jak pasterz swoje owce. Kiedy bywał w podłym nastroju albo ktoś na ziemi go zdenerwował, nasyłał na jego wioskę gradowe chmury, niszczące zasiewy, a gwałtowna burza z piorunami, mimo deszczu potrafiła unicestwić zabudowania całej osady, jak broń masowego rażenia. Mimo to w wielu regionach uważano, że Płanetnik sprzyja ludziom i dba o plony, sprowadzając deszczowe chmury.

Nazwa wywodząca się z łaciny przywodzi skojarzenia z kosmosem i układami planet. Dzieje się tak, aż dowiemy się co, znaczy. Dlatego uważa się, że Płanetnik jest nakładką znaczeniową na wcześniejsze imię, która bardziej dosłownie opisuje charakter profesji Płanetnika. Planeta w łacinie oznacza przemieszczanie. Pierwotnie imię musiało wyglądać zgoła inaczej.
Płanetnik, jak i inne demony uwielbiał składane ofiary. Mąka sypana na wiatr lub do ognia cieszyła niezmiernie potworka.
Zostać Płanetnikiem mógł zostać każdy; każdy, kto targnął się na własne życie. Topielcy i wisielcy gromadnie zasilali szeregi armii Płanetników i organizowali sprawy w departamencie pogody.

czwartek, 11 sierpnia 2016

Najważniejsze symbole słowiańskie

Kultura dawnych Słowian była znacznie bogatsza i bardziej rozwinięta, szczególnie w symbole słowiańskie, niż sądzono przez wiele lat. Względy polityczne i zwykły brak dostatecznych badań jeszcze stosunkowo niedawno kazały nam uważać, że dawni Słowianie znacznie ustępowali pod względem rozwoju innym ludom starożytnej Europy – przede wszystkim Germanom i Celtom. Dziś jednak wiemy o tym, że ich kultura stała na naprawdę wysokim poziomie. Każdy z nas powinien zainteresować się nią odrobinę bliżej, bowiem jest to przecież również dziedzictwo Polaków. Jednym z najciekawszych zagadnień są tutaj dawne symbole Słowian.

Każdy, kto chociaż odrobinę interesuje się dawną kulturą Słowian zdaje sobie sprawę z tego, jak ogromną zbrodnię uczyniono jednemu z najważniejszych jej symboli. Swastyka, bo o niej mowa, została wykorzystana przez niemieckich Nazistów w latach 30 i w czasie II wojny światowej, przez co dziś jest ona utożsamiana wyłącznie ze zbrodniami hitlerowskimi. W rzeczywistości jednak symbol ten jest znacznie starszy niż sam naród niemiecki. Swastyka powszechnie pojawia się w kulturze Słowian i w danych Indiach – te dwie cywilizacje są wbrew pozorom blisko ze sobą spokrewnione. Pojawia się w wielu różnych odmianach, które w gruncie rzeczy są dość do siebie podobne. Oprócz swastyki znanej z hitlerowskich sztandarów, często pojawia się również forma kołowrotu. Zawsze składa się ona z centralnego punktu i odchodzących od niej ramion. Swastyka była popularnym symbolem jeszcze przed wojną – nawet w II Rzeczpospolitej znajdowała się na sztandarach niektórych jednostek wojskowych. Powszechnie uważano ją za symbol szczęścia i pomyślności.

Swastyka jest chyba najbardziej znanym symbolem słowiańskim, ale na pewno nie jedynym. Dawni Słowianie słynęli z bardzo bogatej symboliki i niezwykle rozbudowanego wyobrażenia świata niematerialnego, przez co ich symbole są zwykle związane z bogami i legendami, wszyscy bogowie słowiańscy posiadali oddzielny symbol np. Swarożyc - kołowrót. Bardzo ważne są tu ponadto motywy wywodzące się wprost z natury, jak na przykład Lunula – symbol w kształcie półksiężyca. Symbole te pojawiają się na wielu ozdobach wydobywanych przez archeologów w krajach słowiańskich. Do dziś zachowały się również w tradycjach i strojach ludowych zarówno Polski, jak i innych spokrewnionych z nami narodów.

Przerażający wilkołak czy osoba chora psychicznie?

Legendy o istnieniu przerażających bestii istniały od zawsze, między innymi o takich jak wilkołak i podobnych. Ludzie wymyślali je głównie po to, aby wzbudzać w innych strach lub wyjaśnić w ten sposób wydarzenia, których sami nie byli w stanie pojąć. Jednym z takich mitycznych stworzeń był wilkołak.


Niegdyś wierzono, że w różny sposób człowiek może przemienić się w wilka. Los tych osób stawał się przeklęty, gdyż ich jedynym pragnieniem było mordowanie zwierząt, a także ludzi. Jednak jeszcze większym ryzykiem było to, że osoba zaatakowana przeżyje i sama stanie się monstrum. Głoszono, że wilkołactwo może przywołać również potężny urok rzucony przez maga lub też natarcie skóry specjalną maścią.

Co ciekawe mit ten na stałe zakorzenił się już w czasach prehistorycznych. Kiedy to myśliwi nakładali na siebie skóry zwierząt i wyli do księżyca, aby uzyskać wielką moc w trakcie polowań. W kolejnych stuleciach skupiono się bardziej na procesie transformacji i mocy przeznaczenia.

wilkołak by Vasilina
Powstał również konkretny obraz fizyczny wilkołaka. Osobnik zarażony miał mieć oczy głęboko umieszczone w oczodołach, złączone, obfite brwi oraz szarą brodę. Wszystko zmieniało się, gdy następowała pełnia księżyca, wtedy następowała przemiana w ogromnego wilka o wściekłych czerwonych oczach i z pianą wylewającą się mu z pyska.


Dziś mimo popularności wilkołactwa w literaturze lub filmach, znaleziono uzasadnienie dla powstania mitu człowieka zamieniającego się w wilka. Mówi się o likantropii, czyli chorobie psychicznej, która zamiast być ówcześnie leczona, dała początek opowieściom rodem z fantasy.